01 02 03 04 05 06 07
Shared website hosting with bluehost review company. Find low priced cheap hosting online.

Niech POST będzie z Tobą - czyli dieta doktor Dąbrowskiej

Drukuj
Utworzono: 16 wrzesień 2016

Niech post będzie z tobą

Kolega chwali się:
- Wczoraj się ważyłem i zszedłem z wagą poniżej setki.
- Super, gratuluję - odpowiadam. A ile zrzuciłeś? 
- 2 kg.
- Ok, a nie chciałbyś więcej np. 15kg? 
- Jak?
- Dieta warzywno-owocowa doktor Dąbrowskiej. To naprawdę działa. Sprawdzone w domu, na żywym organizmie ;-).
- Eee nie…, nie jem już mięsa, nie mam czasu...

Nawet nie zapytał o szczegóły. A na biurku reklamówka z lekami na różne choroby. Uważa, że wie lepiej. Nie pozwolił sobie pomóc. Szkoda. Ale jak ktoś nie chce, to na siłę nic się nie da. 

No dobrze, ale, o co ogóle chodzi z tym postem? W czasach dobrobytu i pełnych półek w sklepach, kto chciałby pościć i po co? A jednak los sprawił, że osobiście przekonałem się jak ogromna siłę ma post. Siłę, albo, jak kto woli MOC.  Przede wszystkim można oczyścić organizm, ale też wyleczyć choroby, nawet te z pozoru niewyleczalne, ciągnące się latami. Co więcej nie trzeba być specjalnie przekonanym, aby zadziałał i z mienił coś na lepsze. Trzeba tylko zacząć. Mówię w tym wypadku nie o ścisłym poście, ale o jego łagodniejszej wersji, czyli diecie warzywno-owocowej Doktor Ewy Dąbrowskiej (inaczej post warzywno-owocowy). O tej diecie wiedziałem od dawna, ale dopiero przysłowiowy "nóż na gardle" sprawił, że skorzystaliśmy z jej dobrodziejstwa. Moja małżonka Monika jest w tych sprawach dużo bardziej sceptyczna niż ja i sporo czasu zajęło mi przekonanie jej, że to już jest ten moment. No i zaczęliśmy 1 czerwca 2016 razem. Ona wytrwała 35 dni, ja znacznie krócej, ponieważ zacząłem znów tracić mozolnie gromadzone kilogramy. Tak, tak, chętnie przyjmę dodatkowych 5-10kg masy ciała :-) Dlaczego Monika nie wytrwała zalecanych 6 tygodniu, czyżby brak silnej woli i chęć dogodzenia sobie? Nie. Czego, jak czego ale silnej woli jej nie zabrakło. Co zatem? Otóż oczyszczenie w końcowej fazie trochę nas przeraziło. Co prawda wiedziałem, że organizm będzie usuwał, to, co zbędne, ale żeby aż tak? Pod wpływem niepewności zdecydowaliśmy, że powoli kończymy ten eksperyment. Tak czy inaczej dieta Dąbrowskiej pomogła i to jak! Żaden "normalny" lekarz przez długie lata nam tego nie podpowiedział. Terapie stosowane do tej pory pomagały tylko na trochę a problem wciąż się powtarzał. Co jeszcze się okazało? Monika, zwolenniczka jedzenia mięsa, „bo białko”, „bo jest potrzebne”, nagle przestała o nim mówić i jeść także. Organizm przestał go potrzebować. Tak zupełnie normalnie dał sygnał, "sorry a ja tego nie chcę". Co jeszcze się wydarzyło? Trzeba szukać nowych ciuchów, bo stare zrobiły się "nagle" za duże. Spadek wagi dla niektórych cel sam w sobie dla niej okazał się bonusem, tak przy okazji, ale zauważam, że to bardzo miły prezent ;-).

Nie chcę się rozpisywać na temat samej diety, bo to znajdziecie w książkach i w internecie.

  

Napiszę tylko kilka uwag i porad z naszej historii prawdziwej.

Ogólnie rzecz biorąc fenomen diety Dąbrowskiej polega na tym, że podstawę stanowią te warzywa i owoce, które nie zawierają węglowodanów, białka i tłuszczu. Odpadają, więc ziemniaki, groch, fasola, ciecierzyca, soczewica i inne strączkowe. Z owoców dozwolone są tylko: jabłko, grejpfrut, cytryna i ewentualnie kiwi. Wszystkie one w ograniczonej ilości, maks. 3 szt./dzień. Awokado, pomimo że jest mega zdrowe nie wchodzi do tej diety ze względu na dużą ilość tłuszczu, bardzo zdrowego, co prawda, ale jednak tłuszczu. Każdego dnia konieczne jest picie, co najmniej 2L wody, najlepiej alkalicznej, aby skutecznie wypłukiwać uwolnione do krwioobiegu toksyny. To bardzo pobieżny opis i jeśli ktoś poważnie myśli, to trzeba coś więcej poczytać.

Co się dzieje? Na początku nic, trochę brakuje kalorii, ale da się żyć. Około 3 dnia następuje pierwszy kryzys - spadek energii, życie przesuwa się jak na zwolnionym filmie. Kryzys ten  nie trwa długo i kończy się z chwila, gdy nasz wewnętrzny przełącznik „Power” zostaje przełączony na zasilanie wewnętrzne, zupełnie bez naszej zgody z resztą. Dzieje się tak, dlatego, ponieważ poziom kalorii spadł poniżej magicznej wartości 800 Kcal. Od tej pory samopoczucie poprawia się, reakcje znów normalne, energia wróciła. Organizm sięgnął do zasobów wewnętrznym, gromadzonych nieraz przez lata. Zasoby wewnętrzne to nie tylko sam tłuszczyk i nadmiar białka, to niestety także złogi, czyli kwasy chwilowo zneutralizowane i zaszyte gdzieś w tkance tłuszczowej, łącznej, w stawach, guzach i Bóg wie gdzie jeszcze. Organizm upychał gdzie tylko mógł agresywne kwasy i toksyny, które otrzymywał dzień po dniu. Teraz przyszła pora rozprawić się z tym bagażem. Organizm zaczyna utylizować składowisko odpadów niebezpiecznych. Co się da przerabia na energię, reszta musi być usunięta z organizmu na zawsze. W związku z tym mogą nastąpić kolejne kryzysy (bóle głowy, złe samopoczucie), które trzeba przetrwać pijąc dużo wody oraz ewentualnie dodatkowo ziołowe herbatki oczyszczające. Z czasem przyzwyczajasz się do diety. Staje się ona twoja rutyną, wyborem, czymś więcej niż nie jedzeniem mięsa, mleka, chleba i tak dalej. Ciekawe jest to, ze przychodzi też uczucie wolności. Dziwnie spoglądasz na ludzi stojących w kolejce przy stoisku mięsnym... 

Co jeszcze składa się na fenomen diety Dąbrowskiej? Jest zupełnie darmowa. Pani Doktor nie dostanie z tego tytułu ani grosza, nie jesteś zmuszony kupować tony suplementów. Kto na tym zarobi? Może trochę zieleniak, sklep ekologiczny, nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Dlaczego mało się mówi o tej diecie? No właśnie dlatego, bo nikt poza tobą nic na tym nie zyska :-) Sprytne ominięcie systemu…

Dlaczego 6 tygodni? To inaczej około 40 dni. Kiedyś myślałem, że Wielki Post 40-dniowy to tylko taka tradycja chrześcijańska, kultywowana przez ubogich wieśniaków, którzy pościli, bo na wiosnę i tak nie mieli, co jeść. Nic bardziej mylnego. 40 - to magiczna liczba, zupełnie nie przypadkowa. Człowiek oczyszcza się cały, a na to potrzeba odpowiedniej ilości czasu. Nie tylko organizm usuwa to, co mu fizycznie przeszkadza. W twojej głowie robi się też porządek. Ciało, umysł i duch zaczynają współistnieć w harmonii. Czujesz, że masz tę MOC...

- Ale ja odżywiam się dobrze, chodzę na fitness i piję dużo czystej wody!
- A czy czysta woda pita z brudnej szklanki nadal jest czysta...?

Z pozdrowieniami
Mirek, Kukurykuuu.pl

        

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Copyright © 2012-2016 Kukurykuuu.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Joomla 1.7 Templates designed by college jacken