01 02 03 04 05 06 07
Shared website hosting with bluehost review company. Find low priced cheap hosting online.

Jak Kupować

Nie jedz chorych zwierząt

Drukuj
Utworzono: 28 październik 2013

chore zwierzęta

W zasadzie można by napisać "Nie jedz mięsa w ogóle" i zakończyć temat. Ale to nie jest takie proste, ponieważ 100% ludzkości nie stanie się nagle wegetarianami. Tradycja oraz przyzwyczajenia są zbyt silne, aby szybko je zmienić (jeśli w ogóle...) Nie chcę też wchodzić tutaj w kwestie etyczne, ponieważ każdy ma swoje sumienie. Chciałem na kilku przykładach pokazać jak manipulowany jest współczesny konsument a biznesy: rolniczy, spożywczy i farmaceutyczny po kolei wyciskają z niego pieniądze. No dobrze, wyobraź sobie, że pochmurny listopad trwa przez cały rok, albo dłużej. Nie ma słońca, przebywasz tylko i wyłącznie przy sztucznym oświetleniu. Czy będziesz zdrowy?

Przez jakiś czas tak, ale z czasem zaczną się problemy i nie pomoże suplementacją witaminą D3 oraz innymi specyfikami. Słońce jest potrzebne. Bez słońca nie ma życia. Jeśli ktoś twierdzi inaczej niech zamknie się w domu i zaciągnie zasłony na okna. Sytuacja, jaką opisałem to normalny stan we współczesnej hodowli wielu zwierząt rzeźnych i nie tylko. Tysiące kurczaków żyje pod wspólnym dachem w odizolowanym świecie, nie wiedząc, co to słońce. Właściciel fermy reguluje im pory dnia, temperaturę i wilgotność. Jedyna szansa na ujrzenie słońca to przejażdżka z fermy do ubojni po 40 dniach intensywnego tuczu. Jedyne, czego im nie brakuje to paszy i wody. Pasza jest tak skonstruowana, aby maksymalnie przyśpieszyć przyrost tkanki. W większości przypadków oparta jest na roślinach GMO. O tym się oczywiście szerzej nie mówi. Po co niepokoić społeczeństwo... Woda także jest odpowiednio "wzbogacona", aby zwierzęta nie zachorowały. W dużym stadzie epidemia oznacza katastrofę ekonomiczną. Antybiotyków prewencyjnie nie powinno się podawać, ale kokcydiostatyki (mające podobne właściwości) są dozwolone w świetle obowiązujących przepisów. A dalej, krótki żywot kurczaka kończy się w ubojni (nie będę wchodził w szczegóły), potem mięso trafia do sklepu i dalej do kuchni. Ponieważ jest "bezpłciowe" konsument zazwyczaj wspomaga się niezawodną kostką rosołową z glutamininanem sodu, bez której nic się już nie udaje. Posiłek generalnie jest jałowy: woda, tłuszcz białko i chemia. A jeśli przypadkiem źle się po nim czujemy z pomocą przychodzi przemysł farmaceutyczny proponując niezawodne pigułki na niestrawność lub uzupełniając brak tego czy innego składnika w postaci suplementu. I tak się to kręci...

80% antybiotyków ze światowej produkcji, trafia do zwierząt...

A przecież można inaczej. Dlaczego babcie robiły kiedyś rosół z wiejskiej kury, gdy zaczynała się infekcja? Nie bez powodu. Kury, jeśli hodowane są ekologicznie, chodzą na wolnym wybiegu, żywią się tym, czym powinny i podlegają wpływom otoczenia, wtedy, jako jedne z pierwszych przechodzą grypę i zyskują przeciwciała. Mówię oczywiście o tej grypie, która przyjdzie, a nie o tej z zeszłego roku, na którą mamy "super" szczepionki. Poza tym, jeśli rosół dobrze doprawimy ziołami i warzywami (lubczyk, seler, pietruszka, kurkuma, traganek, czosnek, cebula) i nie skorzystamy z glutaminianu sodu to mamy super broń przeciw przeziębieniom. Czego chcieć więcej?

Obrazek drugi. Jakie mięso króluje w większości sklepów? Oczywiście wieprzowina. Można by zaryzykować i powiedzieć, wprost, że ludzie to „świniojady”. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem. Na stoisku z wędlinami mamy np. 30 rodzajów szynki i 20 rodzajów kiełbasy, gdzie 90% to produkty wieprzowe a 10% drobiowe. Oprócz nazwy i hasła reklamowego nie różnią się praktycznie niczym. Ewentualnie zastosowano inną mieszankę peklującą o nazwie dajmy na to "Przyprawa Bohuna". Prawda, że ładnie brzmi? A wiec to iluzja, że mamy wybór, bo jest on tylko pozorny. Świnki w większości pochodzą z dużych chlewni, gdzie żyją podobnie jak opisane wcześniej kurczaki. A nawet jeśli pochodzą z mniejszego gospodarstwa i są głaskane przez gospodarza, to i tak mają nieciekawie. (odwiedzał ktoś chlewik na wsi?). Wieprzowina to rodzajowo najgorsze mięso i należy go unikać. A jeśli już, to warto wiedzieć skąd się wzięło, co jest jednak bardzo trudne. Niby wszystko wiadomo, każde zwierzę jest ewidencjonowane, ale gdy klient zapyta, zapada kłopotliwa cisza, a sprzedawca patrzy podejrzliwie.

Tutaj także można inaczej. Mięso powinno być tylko składnikiem w diecie (jednym z wielu) a nie podstawowym produktem. Kiedyś mięso jadało się od święta, a teraz, ponieważ ceny spadły i dostępne jest bez problemu konsumowane jest w nadmiarze. Tyle, że ludzie jedzą te najgorsze rodzaje, ciesząc się z dobrobytu. A przecież nie w ilości, lecz w jakości siła. A jeśli ktoś pójdzie dalej to jest w stanie zupełnie wyeliminować mięso. To już jednak odrębny temat.

Obrazek trzeci. Mój znajomy, producent mięsa, od wielu, wielu lat w branży, zapytany, co to jest mięso wysokiej, jakości, odpowiedział: "To jest to, co te zwierzęta jedzą". Prosta odpowiedź, a jak wiele znaczy. Ja rozwinę jeszcze temat i dopowiem, że to także miejsce gdzie żyją i w jaki sposób są traktowane. Zwierzę źle traktowane, podane stresowi produkuje tzw. hormony strachu. Te substancje nie wyparują z mięsa one tam są a potem mogą trafić do ciebie. Oprócz tego wraz z mięsem absorbujesz całe życie medyczne danego zwierzęcia.

To co, wegetarianizm? Nikogo nie namawiam, ponieważ sam nim nie jestem. Zachęcam abyś poważnie się zastanowił zanim kupisz kolejną porcję schabowego.

Mirek, kukurykuuu.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Copyright © 2012-2016 Kukurykuuu.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Joomla 1.7 Templates designed by college jacken